//////

pozycjonowanie opole

pozycjonowanie opole

OGÓLNA POSTAWA

Ogólna postawa racjonalnego scepty­cyzmu oraz swoboda pisania i wypowiadania się stanowią, rzecz jasna, podstawowy warunek pra­widłowego rozwoju nauki. Z konieczności występuje więc jednocze­śnie jako autor i jako krytyk, chce bowiem ma­ksymalnie rozszerzyć zakres wzajemnego zrozu­mienia i w rezultacie doprowadzić do zaakcepto­wania swojej pracy. Liczne przypadki dziwactw naukowych, sekciarstwo oraz inne patologiczne objawy wskazują, iż taka forma kontroli społecz­nej nie jest w pełni doskonała. Jednym z celów  było rozszyfrowanie tej właśnie formy oświeconego samozainteresowania, aby na­ukowcy mogli lepiej sobie uświadomić i bardziej się uczulić na potrzebę zespołowej pracy. jeszcze jedna sprawa.


DUCH HISTORII

Oczywi­ście nie traktuję tej zasady jako czegoś w rodzaju heglowskiego „ducha historii” czy marksistowskiej „dialektyki”. Nie jest ona również jakąś idealną, na wpół zapomnianą doktryną przypominającą umowę społeczną ustaloną w okresie złotego wie­ku ludzkości. Najlepszą analogią, jaka mi się na­suwa, będzie chyba utylitarna zasada „największe­go dobra największej liczby ludzi”, rozumiana ja­ko kryterium postępowania w społeczności upra­wiającej swobodną współpracę. Inaczej mówiąc, każdego naukowca powinno się traktować przede wszystkim jako autora oryginalnych pomysłów i sa­modzielnych odkryć, opisującego wprost swoje my­śli i zachowania w kategoriach z gruntu osobistych. Ponieważ jest on jednak członkiem społeczności naukowej i musi swoje pomysły publicznie przeka­zywać innym, podświadomie uwzględnia ich ra­cjonalne zachowania i potrafi stawiać się w ich sy­tuacji.


SZEREG TRUDNOŚCI

W tym momencie rodzi się szereg trudności. Po pierwsze, okazuje się, że społeczność, która ma re­alizować zasadę jednomyślności, można zdefiniować jedynie w wąski sposób, jako ludzi „wykształco­nych i wyspecjalizowanych w danej dziedzinie” Mozę się więc wydawać, że nauka jest rodzajem konspiracji, a w najlepszym razie iluzją podtrzy­mywaną przez zamknięty krąg ludzi; wydaje się ona tracic swój uniwersalny charakter. Nie jest to jednak zarzut przeciwko moiej ar­gumentacji, lecz istotne niebezpieczeństwo, które zagraża nauce i którego praktyczne konsekwencje dają się niekiedy odczuwać. Jedynym zabezpiecze­niem przeciwko niemu jest liczebność społeczno­ści naukowej oraz wzajemne zazębianie się różnych dziedzin tak, aby nowe postawy, ekspertyzy i idee mogły stale przenikać z jednej dyscypliny do drugiej.


WSZYSTKIE PRAWA

Według mnie wszystkie te prawa, konwencje oraz wzory są podporządkowane jednej zasadzie — jest nią dążenie do osiągnięcia i rozszerzenia swobodnej intelektualnej jednomyślności. Kryteria naukowe­go dowodzenia i naukowej krytyki są surowe, chodzi bowiem o to, by osiągnąć wiedzę nie budzą­cą żadnych racjonalnie uzasadnionych wątpliwości. Recenzowanie sprawozdań naukowych jest potrze­bne, gdyż zapewnia przynajmniej minimum wiaro- godności podstawowych publikacji. Rozprawy na­ukowe i artykuły omawiające są ważne, ponieważ dają bezpośredni opis aktualnego stanu uzgodnio­nej wiedzy. Powagi i autorytety naukowe są przed­stawicielami społeczności naukowej uprawomocnio­nymi do wypowiadania się w jej imieniu, zwłasz­cza w kwestii wiarogodności proponowanych uzu­pełnień, mogących wejść w skład uzgodnionej wie­ży. Ściszenie polemik naukowych zapobiega sek­ciarstwu, które oznaczałoby ostateczną klęskę za­sady jednomyślności. I tak dalej.


MŁODZI NAUKOWCY

Poza tym młodzi naukowcy nie uczą się prowa­dzenia badań z podręczników metodologicznych. Opierają się na własnej inteligencji i naśladują starszych. W decydującym okresie zdobywania do­ktoratu przejmują od starszych członków społecz­ności naukowej właściwe im postawy intelektu­alne, techniki działania oraz konwencje społeczne. Krytycyzm łagodzi ambicję wykazania się orygi­nalnością myślenia; ortodoksyjność nauki szkolnej zostaje przełamana, wyzwala się natomiast wyobra­źnia. Doktorant nie tylko uczy się wyższych tech­nik znanych w jego dyscyplinie i prowadzi dro­bne przyczynkarskie prace, ale poznaje również zasady porozumiewania się i prowadzenia sporów oraz tworzy sobie własną wizję obowiązujących w świecie naukowym wzorów argumentacji i do­wodu.


ANALITYCZNE UZASADNIENIE

Analityczne uzasadnienia metody naukowej spotykane w literaturze fachowej w du­żej mierze odnoszą się do szczegółowych aspektów wiedzy naukowej, zwłaszcza do wielkich teorii wy­buchających od czasu do czasu w krajobrazie inte­lektualnym. Kuhn wyraźnie stwierdził, iż nie na tym polega „normalna” nauka. Wielkie teorie wy­wołują głęboki wstrząs, rewolucjonizują naukę, ale stają się nieodparte, jeśli spojrzymy na nie z per­spektywy czasu. Dzięki swej ogromnej zdolności wyjaśniania zjawisk dostarczają nam niezliczonych uzasadnień ex post facto, w wielu przypadkach zgodnych z przyjętymi sposobami postępowania. W praktyce jednak tylko część nauki wygląda w ten sposób. Nasze niezdarne poszukiwania nie są dość systematyczne, pomyłki interpretacyjne zbyt poważne, natomiast trafne domysły zanadto wni­kliwe, by można je było w ten sposób skatalogo­wać.


WSZYSTKIE NAUKOWE SPOSOBY

Wręcz przeciw­nie, twierdzę, że wszystkie autentycznie naukowe sposoby myślenia i dowodzenia nie różnią się w spo­sób zasadniczy od sposobów działania stosowanych w życiu codziennym, a ich pozorna formalizacja dyscyplina są wynikiem specjalizacji. Na skutek wymogów związanych z koniecznością przekazy­wania informacji oraz pod presją otwartej krytyki rywalizacji metody te tak się wyostrzyły i umoc­niły, iż odbieramy je dziś jako samodzielnie auto­rytatywne zasady. I znów nie chcę przez to powie­dzieć, że wiedza naukowa nie jest niczym uzasad­niona, lecz że opiera się na tych samych podsta­wach co codzienna wiedza dotycząca stołów i krze­seł, ludzi i małp, miłości i nienawiści. Sposoby postępowania właściwe nauce są w rze­czywistości o wiele mniej sformalizowane, niż mo­żna by mniemać na podstawie typowych dyskusji filozoficznych.


OBOWIĄZUJĄCE W NAUCE KRYTERIA

Chyba właśnie w tym punkcie rozchodzą się dro­gi mojego rozumowania i rozumowania ściśle filo­zoficznego. Obowiązujące w nauce kryteria racjo­nalnego uzasadnienia, etyka pozytywistyczna, apa­ratura intelektualna „metody naukowej”, cała ob­szerna literatura dotycząca indukcyjnego uogólnie­nia, empiryzmu itd. żąda od nauki nieco bardziej kategorycznej wiarogodności niż ta, na którą ze­zwala przeprowadzony przeze mnie wywód. Nie przeczę przecież, że nauka rozwija się w ten wła­śnie sposób, i nie sugeruję istnienia innej metody naukowej i innego języka, które można by w jakiś sposób odkryć. Mówiąc bez ogródek nie chcę mieć nic wspólnego z mistyczną nieuchwytnością Teilhar- da de Chardin i jemu podobnych.