Archive for the Jednostka i nauka Category

NASZE DZISIEJSZE WYOBRAŻENIA

Inni, jak np. Gilbert, Franklin czy Lavoisier, potrafili łączyć błyskotliwą działalność publiczną z pracą naukową. Poza uniwersytetami nie było w tych czasach żadnych instytucji umożliwiających naukowcom uprawianie nauki jako zawodu, a zre­sztą „filozofia przyrody” nie cieszyła się specjalną sympatią szerokiej opinii intelektualnej.Nasze dzisiejsze wyobrażenia na temat życia na­ukowego od środka pozostają pod wpływem mito­logii tamtego okresu. Człowieka nauki wyobraża­my sobie jako samotną, oddaną swej pracy jedno­stkę, która boryka się z własnymi problemami i choć żywo reaguje na cudze osiągnięcia, w swej własnej działalności nie poddaje się wpływom ze­wnętrznym. Według określenia Riesmana nauko­wiec jest wewnętrznie ukierunkowany, idzie za swoją gwiazdą.

Witaj na moim blogu poświęconym branży mediów i reklamy! Nazywam się Ewelina Jarocka i jestem studentką reżyserii na Łódzkiej filmówce. Od zawsze interesowałam się światem reklamy i mediów, aż w końcu powstał pomysł na prowadzenie bloga. Jeśli podoba Ci się jak piszę to zapraszam do zostania na dłużej.

ŹRÓDŁA TENDENCJI

Pytanie, czy źródeł tej tendencji należy szukać w protestantyzmie, czy też, jak chce Feuer , zrodziła się ona z liberalnego agnostycyz- mu, należy do głębokich zagadnień historycznych. Faktem jest, iż siedemnasto- i osiemnastowieczny uczony musiał przed przystąpieniem do swojej pra­cy uwolnić się od dogmatycznego klerykalizmu, co wymagało szczególnej niezależności ducha. Ale same cnoty — ciekawości, swobody intelek­tualnej, krytycyzmu w stosunku do wszelkich przy­jętych doktryn itd. — tak istotne w poprzednim okresie (i oczywiście posiadające i dziś podstawowe znaczenie dla autentycznej nauki), nie wystar­czają, by uczynić człowieka dobrym naukowcem. Można je znaleźć u wielu zwariowanych ekscentry- ków, których rzekome dokonania są naukowo bez­wartościowe, gdyż nie podlegają rygorom jedno­myślności.

Witaj na moim blogu poświęconym branży mediów i reklamy! Nazywam się Ewelina Jarocka i jestem studentką reżyserii na Łódzkiej filmówce. Od zawsze interesowałam się światem reklamy i mediów, aż w końcu powstał pomysł na prowadzenie bloga. Jeśli podoba Ci się jak piszę to zapraszam do zostania na dłużej.

ODDANY HOŁD

Historia nauki oddaje hołd tej nielicz­nej garstce swych bojowników, którzy, jak się pó­źniej okazało, szli właściwym torem, natomiast nie interesuje się drobnymi oddziałkami błąkających się po pustyni pod dziwnymi filozoficznymi i reli­gijnymi sztandarami, nawet jeśli odznaczali się nie mniej bohaterskimi cnotami. Aby być uznanym członkiem społeczności nauko­wej, nie wystarczało nigdy przestrzegać jakiejś dzi­wacznej doktryny filozoficznej oraz objawiać zwy­kłą ciekawość i bujność intelektu. Za pośrednic­twem organów służących wzajemnemu porozumie­waniu się społeczność ta zestawia z sobą i poddaje krytyce wszystkie nowe odkrycia i teorie.

Witaj na moim blogu poświęconym branży mediów i reklamy! Nazywam się Ewelina Jarocka i jestem studentką reżyserii na Łódzkiej filmówce. Od zawsze interesowałam się światem reklamy i mediów, aż w końcu powstał pomysł na prowadzenie bloga. Jeśli podoba Ci się jak piszę to zapraszam do zostania na dłużej.

W POCZĄTKOWYM OKRESIE ROZWOJU NAUKI

W po­czątkowym okresie rozwoju nauki krytyka często przybierała formę sporów osobistych, ale z czasem powstały społeczne i psychologiczne mechanizmy umożliwiające zachowanie równowagi pomiędzy tradycją a nowatorstwem i pomiędzy ambicją oso­bistą a osiągnięciem zbiorowym. Dla zachowania pełnej wspólnoty ze swoją gminą naukowiec musi być przygotowany na przyjęcie druzgocącej kryty­ki ze strony kolegów i stanowczo, lecz bez złośli­wości rozprawiać się z bezsensowną krytyką. Musi umieć ustąpić wobec rzetelnej argumentacji, nie rezygnując jednak z autentycznych poglądów. Pu­bliczna prezentacja dzieła naukowego zawsze po­ciąga za sobą ryzyko, nawet jeżeli autor wysili ca­ły swój autokrytycyzm uprzedzając i biorąc w ra­chubę wszelkie możliwe zarzuty.

Witaj na moim blogu poświęconym branży mediów i reklamy! Nazywam się Ewelina Jarocka i jestem studentką reżyserii na Łódzkiej filmówce. Od zawsze interesowałam się światem reklamy i mediów, aż w końcu powstał pomysł na prowadzenie bloga. Jeśli podoba Ci się jak piszę to zapraszam do zostania na dłużej.

KAŻDA NOWA PRACA

Każda nowa pra­ca jest zakładnikiem losu wydanym na strzały szy­derstwa lub męki zapomnienia. Gdzieś chyba w XVIII wieku nastąpił historyczny moment wy­kluczenia ze społeczności naukowej tych, którzy nie potrafili działać w takim układzie psychologi­cznym.Ale proces ochotniczej rekrutacji uczonych spo­śród niespecjalistów został wstrzymany w XIX wie­ku. Na uniwersytetach niemieckich, które były bo­daj pierwszymi zorganizowanymi na szeroką skalę zawodowymi instytucjami badawczymi umożliwia­jącymi karierę naukową i akademicką każdemu, kto objawiał w tym kierunku zdolności, panował zorganizowany system terminatorski.System ten, jako rodzaj służby państwowej, był ściśle sformalizowany i niezmiernie hierarchiczny. Posady młodszych pracowników nauki były skro­mne i źle płatne. Awans zależał całkowicie od te­go, jak starsi pracownicy nauki ocenią owoce wie­loletnich studiów.

Witaj na moim blogu poświęconym branży mediów i reklamy! Nazywam się Ewelina Jarocka i jestem studentką reżyserii na Łódzkiej filmówce. Od zawsze interesowałam się światem reklamy i mediów, aż w końcu powstał pomysł na prowadzenie bloga. Jeśli podoba Ci się jak piszę to zapraszam do zostania na dłużej.

PÓŹNE UZNANIE

Uznanie przychodziło na ogół bardzo późno i dopiero po opublikowaniu pełnych wszechstronnych badań na poziomie prac habilita­cyjnych wymaganych na uniwersytecie angielskim takich jakich w Wielkiej Brytanii oczekiwano od andydata na starszego wykładowcę czy docenta, a w Ameryce od profesora nadzwyczajnego. Wielu młodszych naukowców nie wytrzymywało tak su­rowej próby i przechodziło do łatwiejszych zawo­dów.Mamy tu przykład społeczności naukowej przy­gotowującej swych ewentualnych członków do przy­jęcia obowiązujących w niej norm. W czasie dłu­gich lat terminowania student niemiecki adapto­wał się do konwencji i kryteriów panujących w ży­ciu naukowym.

Witaj na moim blogu poświęconym branży mediów i reklamy! Nazywam się Ewelina Jarocka i jestem studentką reżyserii na Łódzkiej filmówce. Od zawsze interesowałam się światem reklamy i mediów, aż w końcu powstał pomysł na prowadzenie bloga. Jeśli podoba Ci się jak piszę to zapraszam do zostania na dłużej.

GORZKIE DOŚWIADCZENIA

W toku gorzkich doświadczeń uczył się nie wchodzić w osobiste polemiki oraz nie po­padać w spekulacje nie poparte dostatecznym ma­teriałem dowodowym. Pod surowym okiem profe­sora nabierał zwyczaju wielokrotnego sprawdzania swoich obserwacji, uczył się pisać w sposób ścisły i bezosobowy oraz być swoim pierwszym, głównym krytykiem. Powodowany nadzieją zdobycia intra­tnej posady kierownika katedry, zdobywał się na najwyższy wysiłek, zawsze jednak trzymając się zasad ustalonych przez starszyznę naukową.W swoim czasie niemiecki system uniwersytecki budził zachwyt świata i był niezwykle skutecznym narzędziem umożliwiającym rozkwit działalności badawczej. Nie mam zamiaru twierdzić, że więk­szość zatrudnionych w nim ludzi nie była z natury wybitnie uzdolniona i oddana swojej pracy, lecz wychowanie oraz tryb pracy o wiele silniej i w bar­dziej celowy sposób sprzyjały powstawaniu jedno­myślności naukowej niż w przypadku bardziej dy­letanckich systemów przyjętych w Wielkiej Bry­tanii i we Francji.

Witaj na moim blogu poświęconym branży mediów i reklamy! Nazywam się Ewelina Jarocka i jestem studentką reżyserii na Łódzkiej filmówce. Od zawsze interesowałam się światem reklamy i mediów, aż w końcu powstał pomysł na prowadzenie bloga. Jeśli podoba Ci się jak piszę to zapraszam do zostania na dłużej.

POSTAWIENIE OCENY

Mając swego Moltkego w posta­ci Alexandra von Humboldta tworzyli niemal kor­pus oficerski wyszkolony do wspólnej walki z igno­rancją. Trzeba było za to zapłacić pewną cenę. Poszcze­gólni naukowcy przestali pracować wyłącznie dla własnej przyjemności, w imię abstrakcyjnie poję­tego postępu wiedzy lub dla pośmiertnej chwały. Zaczęli bowiem dążyć do osobistego awansu. Wie­my dziś doskonale, że tego rodzaju ambicje wyzwa­lają szeroki potok nudy, zalewają nas strumieniem niezliczonych drobiazgów o miernej na ogół jako­ści. Hasło „publikować albo zginąć” nie jest niczym nowym. Nadzieja na awans zale­żała wyłącznie od jego rekomendacji. Jedyną ucie­czką od tego, często nawet łaskawego despotyzmu było uzyskanie katedry, a więc przedzierzgnięcia się samemu w despotę.

Witaj na moim blogu poświęconym branży mediów i reklamy! Nazywam się Ewelina Jarocka i jestem studentką reżyserii na Łódzkiej filmówce. Od zawsze interesowałam się światem reklamy i mediów, aż w końcu powstał pomysł na prowadzenie bloga. Jeśli podoba Ci się jak piszę to zapraszam do zostania na dłużej.